Klient (coraz bardziej cyfrowy) — nasz pan

Znacznie łatwiej utrzymać pozyskanego już klienta, niż zdobyć nowego. Łatwiej, a w zasadzie taniej. Skoro obecny klient jest tak ważny, dlaczego często odczuwa niesmak? To prawda, że będąc po drugiej stronie — konsumenta, jeśli mówimy o relacjach b2c — możemy odnieść inne wrażenie. Że dostawca usługi bądź sprzedawca jakichś produktów bardziej dba o potencjalnych klientów, więcej czyni wysiłku, aby go wyłuskać z tłumu i przeciągnąć na swoją stronę. Możemy czuć się niedowartościowani, odsunięci na bok. Wystarczy że okaże się, iż nowy klient może liczyć na lepsze warunki, niż my, wierni marce konsumenci. Ale to iluzja, zapewniam. To wrażenie potwierdzające jedynie, że zyskać nowego klienta jest

Hamburgery, domokrążcy i nieludzkie korporacje.

[Tekst pierwotnie został opublikowany na stronach questus blog] Sprzedaż „door to door”, prowadzenie małej firmy rodzinnej, czy zarządzanie globalną korporacją to modele radykalnie różniące się od siebie praktycznie wszystkim. I nie jest to kwestia charakteru działań, skali biznesu, wielkości podejmowanych wyzwań, czy złożoności procesów i struktur. Główna różnica polega na etyce i zupełnie odmiennym podejściu do wartości. Czy jedne z nich są lepsze od innych i w jakim aspekcie? Trudno to osądzić, zwłaszcza jeśli patrzymy na nie wyłącznie z jednej – najwygodniejszej dla nas perspektywy. Jednym z najlepszych filmów, jakie ostatnio widziałem był obraz pt. McImperium (The Founder). Ocena ta wyn

Ostatnie posty
RSS Feed

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI

Archiwum
Wyszukaj wg tagów

(C) 2020 Heuristica. Marek Staniszewski